Menu

Gruba Feministka

Sarkastyczny przekaz osobistych opinii

Dzika kobieta

agalcio

Czytam fascynującą książkę. Jest to dla mnie dosyć nietypowe, aby podobała mi się taka pełna mitów i ich interpretacji opowieść. Ale przyznać muszę, że znajduję w tych historiach siebie samą. Niektóre opowieści wydają się prawie dosłownie odnosić do moich przeżyć. Oczywiście większość wymaga dosyć głębokiej interpretacji, z którą autorka nam na szczęście pomaga.

Nie potrafię niestety pisać recenzji – więc niewiele napiszę o tym o czym ta książka opowiada. Dla mnie opisuje ona różne ścieżki, którymi podążamy w życiu, aby powrócić do siebie. Niektóre kobiety, odkrywają swoją dzikość (możemy ją też nazwać instynktem) znacznie wcześniej. Być może ich natura nie poddaje się zmianom, opiniom innych lub naciskami kulturowymi i zachowują swój instynkt z czasów dzieciństwa. Ja sama, zgubiłam moją dziką naturę gdzieś po drodze i powoli, powolutku do niej wracam.

Szczególnie części opisujący brak kreatywności w kobiecym życiu i wpływ tego braku na niski poziom energii, chęci do życia, lub wręcz depresję, przypominają mi te lata, kiedy niczego nie tworzyłam. Trwałam jakby zamrożona, beznamiętna i wykończona w rutynie codziennych działań.

Moja praca wysysała ze mnie ostatnie siły i często miałam uczucie, że nic w niej nie osiągam. Przetrwałam jednak ten okres, aby od nie tak dawna odkryć moje zdolności w pisaniu i nagrywaniu materiałów szkoleniowych. Dzięki tej nowej roli, czuję, że jednocześnie zaspokajam moją potrzebę tworzenia oraz pomagam pracownikom – rozwiązuję ich bolączki. W końcu czuję z mojej pracy większe zadowolenie. I nie wracam już kompletnie wykończona po całym dniu bezsensownego dreptania w kółko.

Pisanie i nagrywanie medytacji pozwala mi również zaspokoić moje twórcze potrzeby poza pracą. Nie są to bardzo ambitne przedsięwzięcia ale sprawiają mi radość. Na nowo odkryłam też książkę, którą zaczęłam pisać trzy lata temu – i mam nadzieję powrócić do tego pisania. Zawsze miałam wybujałą wyobraźnię i we własnym umyśle wymyślałam przeróżne historie – nigdy jednak ich nie zapisywałam. Przekonana byłam o ich nieważności i moim braku talentu. Tak jakby każdy piszący musiał go posiadać.

Zawsze byłam swoim najbardziej surowym krytykiem. I tego też oczekiwałam od innych – nawet najbliższych osób. Nawet brak krytyki potrafię wykorzystać jako wymówkę… bo skoro nie ma pozytywnych reakcji to przecież tworzenie czegokolwiek nie ma sensu. Lecz są to jedynie wymówki. Nie chcę już czekać na pochwały i brawa. Chociaż cieszy mnie poparcie mojego partnera w każdej decyzji jaką podejmuję (on jest wyjątkowo nieprzeciętny w tym zakresie), jestem przekonana, że potrafię już też wspierać samą siebie. Ten zdrowy egoizm jest niezbędny aby powrócić do mojej natury – dzikiej i niepowstrzymanej niczym rwący górski strumień…

Ten czterdziesty rok mojego życia planuję spędzić odkrywając moje zdolności i talenty. Chcę pisać, nagrywać i szkolić. Rozwijać te moje umiejętności oraz poznawać nowe. Być może są tam we mnie jakieś do tej pory nieodkryte a ciekawe potencjały…

Wszystkim kobietom – i nie tylko – polecam poczytać: Biegnąca z wilkami. Archetyp Dzikiej Kobiety w mitach i legendach, Clarissa Pinkola Estés.

© Gruba Feministka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci