Menu

Gruba Feministka

Sarkastyczny przekaz osobistych opinii

Taniec

agalcio

Zawsze marzyłam o tym, aby posiadać jakiś artystyczny talent. W dzieciństwie lubiłam rysować i malować. Fascynowało mnie granie na instrumentach – nawet odcyfrowywanie nut na lekcjach muzyki nie było dla mnie nużące. Lubiłam śpiewać i tańczyć. Wszystko do momentu, kiedy osoby z autorytetem (nauczycielka muzyki na przykład) wyraźnie dały mi znać, że niestety artystycznych talentów u mnie lekki niedostatek. Podobno śpiewałam zbyt głośno. Nie zdałam egzaminu z rysunku, próbując dostać się na wymarzone studia: architekturę. A mój taniec, cóż, wywoływał głównie uśmiech politowania – trudno powiedzieć, czy z powodu braku koordynacji i wyczucia rytmu, czy z powodu mojej tuszy.

Dzisiaj czasami jest mi przykro, że tak przejmowałam się jakością moich artystycznych zapędów. Teraz lepiej rozumiem, że jeśli jakaś aktywność sprawia nam frajdę, to rezultaty nie są już aż takie ważne. Oceny innych są jednak już we mnie tak głęboko osadzone, że z trudem przychodzi mi oddawać się artystycznym czynnościom. Czasami pomaluję z dziećmi mojego partnera. Z rzadka pośpiewam arie w samochodzie – gdy akurat sama nim jadę. Kiedy jest okazja, potańczę w wolnym stylu w klubie, gdzie większość towarzystwa i tak jest pod wpływem i na nikogo uwagi nie zwraca.

Z wielką przyjemnością jednak, jak najczęściej chłonę muzykę, śpiew, malarstwo, rzeźbiarstwo, taniec i wszelką otaczającą mnie sztukę, i podziwiam wszystkich wykonawców, zarówno profesjonalistów, jak i amatorów. Różnorodność wykonawców szczególne mnie cieszy. Lubię ulicznych grajków zbierających oklaski i monety od przechodniów – nawet mój partner, profesjonalny muzyk zawsze docenia ich często niezauważaną pracę. Spacerując po ulicach Kopenhagi, zawsze wypatruję nowych graffiti, rzeźb i ciekawych budowli. Na koncertach muzyki poważnej, podziwiam piękne głosy solistów.

Niedawno miałam okazję oglądać występ szkoły baletowej w Danii – na Jutlandii. Ze dwie na oko otyłe dziewczyny tańczyły razem z wiotkimi baletnicami. Taniec był udany – nikt nie chował się za kolegami – i chociaż poziom umiejętności był różny, to widowisko było przepiękne. Przede wszystkim widać było jak wszystkim tancerzom i tancerkom taniec sprawia przyjemność. Publiczność nagrodziła występ oklaskami na stojąco. Gdyby nie wstyd, że inni nas bezwzględnie oceniają, co my grubi moglibyśmy osiągnąć? Taniec, pływanie, biegi – to często zajęcia, których unikamy uciekając od oceniających spojrzeń. Wielka szkoda…

Szczerze więc podziwiam każdego, kto nie przejmując się stereotypami, dąży do spełnienia swoich marzeń. Tak wiele grubych kobiet spotyka się z szykanami, kiedy próbuje występować publicznie. Dzisiaj więc składam im hołd – aby tańczyły, śpiewały, i tworzyły nam świat, w którym życie każdego z nas jest tak samo wartościowe oraz zasady estetyki nie są ograniczone sztywnymi normami. Polecam przeczytać ten krótki artykuł o tancerce, której mówiono, że jest gruba i obrzydliwa; a dla czytelnikom angielskojęzycznym, ponownie polecam bloga Ragen Chastain (to jej roztańczoną sylwetkę możecie podziwiać na zdjęciu poniżej). Tymczasem sama idę nagrać krótką relaksującą wizualizację, która niedługo pojawi się tutaj.

Ragen_Chastain

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [mirka] *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

    Bardzo dobrze czyta mi się Twojego bloga, wyróżnia się z tłumu ;)
    Wracając do tematu wpisu, czyli tańca, mam również w głowie by się zapisać na kurs.
    Już nawet wybrałam szkołę, mianowicie chodzi mi o tą: www.handtohand.pl/ , mam nadzieje że uda mi się zrealizować to małe marzenie.

  • agalcio

    Dziękuję za komplement i życzę zrealizowania marzenia :) Do tańca zawsze miałam dwie lewe nogi, więc szczególnie podziwiam każdego tancerza i każdą tancerkę. Pozdrawiam serdecznie!

© Gruba Feministka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci