Menu

Gruba Feministka

Sarkastyczny przekaz osobistych opinii

Percepcja

agalcio

Ostatnio pisałam jak bardzo różnimy się czasem w postrzeganiu rzeczywistości wokół nas. To zrozumiałe, że wszyscy mamy inny obraz świata – zależny od naszych doświadczeń, emocji, wyznawanych wartości, wierzeń i pewnie wielu innych czynników. Dzisiaj jednak pozwolę sobie samej zachwycić się faktem, jak bardzo percepcja rzeczywistości może się zmienić u tych samych osób, kiedy dowiadują się czegoś, co nie pasuje im do odbioru tego obrazu...

Aktualnie jestem grubą feministką ale już nie singielką. Ten fakt w sam sobie nie jest aż taki dla mnie szokujący – ale taki okazał się dla członka mojej rodziny. Żarty żartami, ale nawet jakby padła propozycja zmiany nazwy mojego bloga. Być może coś źle zrozumiałam ale najwyraźniej kobieta będąca w związku z mężczyzną nie może być feministką. Czy to przez ten znany stereotyp jakoby feministki nienawidziły mężczyzn?

Dodatkowo jestem ciekawa, jaki dokładnie stereotyp spowodował, że moja informacja na temat zmiany statusu, wywołała aż takie zdziwienie. Czy to jednak moja subiektywnie postrzegana nieatrakcyjność jako grubasa starła się z rzeczywistością, w której jednak każda potwora znajdzie swojego amatora? Wolę myśleć jednak, że mimo wszystko po prostu zmiana statusu po wielu latach samotnego funkcjonowania była przyczyną tak wielkiego zdziwienia. Wszak wiadomo jak trudno przyzwyczaić się do dzielenia życia z drugą osobą po latach niezależności :)

A na koniec taki oto rodzynek. Impreza urodzinowa dziecka w rodzinie. Gadu-gadu jak to na rodzinnych spędach. Wspomina ktoś o koleżance w pracy po której widać ostatnio, że jest w ciąży. Wszystkie oczy kobiet przy stole kierują się na mój brzuch. Tak. Od grubasa awansowałam do miana być może ciężarnej... wszak taka ewentualność już istnieje, że nie jestem po prostu tak sobie gruba :P

Uśmiecham się więc dzisiaj i dzielę się tymi kilkoma ostatnimi spostrzeżeniami jak to niewiele potrzeba aby zmienić to, ja nas postrzegają inni. Dobry grubas, potencjalnie kobieta w ciąży oraz feministka pozdrawia wszystkich nieprzystających do żadnych stereotypów.

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • abbero

    Bardzo często staramy się postrzegać świat z punktu własnego ,,ja''. Tworzymy swoje własne uogólnienia starając się przystosować do otaczającej nas rzeczywistości. Co jednak gdy znajdziemy się w kontakcie z osobą, lub sytuacją zmuszającą nas do zmiany naszego światopoglądu? I tu zaczyna się problem.

    Człowiek z swej natury widzi to co mu jest na rękę, ponieważ daje mu to poczucie stabilności i bezpieczeństwa. Co jakiś czas niszczony przez sytuacje, które nam wydają się inne... lub po prostu dziwne.

  • Gość: [gosiałke] *.dynamic.gprs.plus.pl

    A czy musi chodzić o stereotypy? Może wnioski wyciągamy ze znajomości z dana osoba i "wielkie" zmiany w jej otoczeniu zaskakują. Stereotypom mówmy nie.

  • agalcio

    To prawda. Czasami po prostu wyciągamy błędne wnioski z własnych obserwacji otoczenia i niewiele ma to wspólnego ze stereotypami. Wtedy zachowania innych potrafią nas zupełnie zaskoczyć. Po prostu jesteśmy w szoku poznawczym. Na przykład, gdy człowiek, z którym spędziliśmy dziesięć lat, postanawia nas zaatakować krzesłem i wyrzucić z domu, ponieważ go zdenerwowałyśmy. Co tu mówić o stereotypach?
    Ale zmiana tytułu bloga? Cóż takiego zmieniło się w moim życiu, że nagle przestałam być grubą feministką? Nic!
    Ale gapienie się na mój brzuch z zastanowieniem, czy jednak przypadkiem nie awansowałam w hierarchii do grupy matek oczekujących, to chyba jednak przesada?
    Ja tam nie wiem... przewrażliwiona w końcu nie od dzisiaj jestem :P

  • abbero

    Nie chodzi tylko o stereotypy ( np. Japończyk = aparat, a Polak = wódka). Rzeczywistość postrzegamy po przez pryzmat własnych doświadczeń. Tródno wyobrazić sobie np. popełnienie samobujstwa rozszeżonego, jeśli się nigdy nie chorowało na depresję. A wtedy słychać głosy typu: chciał się zabić, to proszę bardzo, ale dlaczego zabijał swoje dzieci czy żonę. A dlatego, że nie widział dla nich perspektywy rozwoju tak samo jak dla siebie. Chciał w ten sposób ,,ochronić'' swoją rodzinę przed parszywym życiem. To jednak trudno zrozumieć jerzeli nie ma się choć odrobiny empatii.

  • Gość: [gosiałke] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Zakochana gruba feministka? ;)
    Z tym gapieniem eis na brzuch to fakt przesada, tym bardziej skoro rodzina zna sytuacje.

  • lajfsyajl

    każdy lubi patrzeć przez pryzmat własnych doświadczeń, lubi też oceniać: mój styl życia/poglądy są najlepsze a Twoje są do bani (życia nie znasz, itp), bo Twoje życie nie wygląda jak moje ;)

© Gruba Feministka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci