Menu

Gruba Feministka

Sarkastyczny przekaz osobistych opinii

Kariera

agalcio

Chorowałam. Wzięłam dzień wolnego w pracy i poświęciłam czas na odpoczynek. A przy okazji na przemyślenia.

Dochodzę do prostego wniosku. Mężczyźni robiący kariery i odnoszący sukcesy, mają jedną wspólną cechę – obsesyjnie skupiają się na swojej pracy.

Wielokrotnie przyszło mi to obserwować. Nawet w czasie wolnym po pracy, przy piątkowym piwie, koledzy nadal głównie rozmawiają o biurowych sprawach. Reszta tematów zwykle dla nich nie istnieje (no oprócz piłki nożnej albo inszego sportu). Tak sobie myślę, że właśnie dzięki tej obsesji zawodowej, są oni w stanie poświęcić tak wiele dla kariery.

Kobiety wydają się przy nich zupełnie roztrzepane. Rzadko potrafią skupić się na jednym temacie na dłuższy czas. Rozmowy w wolnym czasie dosyć szybko przechodzą na niewyczerpany wachlarz tematów – nie tylko zawodowych. Stereotypowo piszę, wiem. A jednak jest to coś co zauważam na co dzień.

Tak czytam moją listopadową lekturę (przyznam, że idzie mi to powoli i prawdopodobieństwo ukończenia czterech książek w listopadzie szybko maleje) i zastanawiam się czy to nie ta właśnie jedna nasza właściwość – umiejętność zajmowania się wieloma sprawami jednocześnie nie jest powodem naszego ‘braku’ zawodowego sukcesu. Kiedy kobieta bez reszty oddaje się swojej pracy to najczęściej taki sukces właśnie odnosi, czyż nie? Jak wiele z nas jednak takim kompletnym oddaniem jest zainteresowana?

Podzieliłam się tymi przemyśleniami i usłyszałam pytanie: czy to wrodzona czy wyuczona cecha kobiet? Czy dziewczynki są po prostu wychowywane w inny sposób niż chłopcy, co skutkuje tym, że jesteśmy w stanie ogarnąć wiele różnych zadań, często jednocześnie – co faktycznie przydaje się w niańczeniu dzieci? Może jednak to biologiczna różnica, w którą nie jesteśmy w stanie nic zrobić?

Osobiście skłaniam się do pierwszej wersji i wydaje mi się, że możemy wychowywać dziewczynki w taki sposób aby nie czuły się ‘niekobieco’ jeśli wybiorą karierę i w pełni się jej poświęcą. Jednak takie skupienie na celach zawodowych nie jest bez wpływu na pozostałe aspekty życia – jednym słowem, nie możemy mieć wszystkiego. Pogodzenie wszystkich naszych ról – zawodowych i prywatnych – może nie być możliwe, jeśli chcemy dosięgnąć szczytu naszych możliwości w jednej z nich.

Pozostaje pogodzić się z tym faktem, wybrać jedną z ról jako priorytetową (lub żadną, co też jest całkiem rozsądną opcją) i oczekiwać takich rezultatów, na których zdecydowałyśmy w pełni się skupić. Nie możemy oczekiwać niewiarygodnych sukcesów zawodowych jeśli priorytetem jest dla nas rodzina. Jeśli jednak zdecydujemy, że kariera ma dla nas wartość najwyższą, to pozostaje życzyć, że nasi partnerzy przejmą nadprogramowe obowiązki domowe. W przeciwnym wypadku, jedyną opcją karierowiczki będzie samotne życie – lub kompletne wypalenie.

Ja wybieram równowagę i dlatego mam świadomość, że nie zostanę wysoko opłacaną menedżerką. Nie zostanę również perfekcyjną panią domu. Ani znaną pisarką. Sądzę, że dobrze znać swoje własne ograniczenia, jak również to, z czego one właściwie wynikają :)

© Gruba Feministka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci