Menu

Gruba Feministka

Sarkastyczny przekaz osobistych opinii

Dobry grubas

agalcio

W tym tygodniu nie byłam dobrym grubasem. Nie odżywiałam się zbyt zdrowo (dobrze, że w pracy mnie chociaż dużą ilością warzyw karmią) i za mało ruszałam (codziennego spaceru do i z pracy nie wliczając). W ten sposób wpisałam się w ramy stereotypowego tłuścioszka, a zatem nie mam nic na swoją obronę. Wolno mnie krytykować i mówić, że mój wygląd to moja własna wina…

Powyżej, dla tych, którzy jeszcze mnie nie poznali, to sarkazm oczywiście. I tu ostrzeżenie – dzisiejszy wpis będzie go pełny!

Ale nie wiem, czy ktoś to też zauważył, że dopóki gruba osoba spełnia warunki tak zwanego dobrego grubaska (znaczy zachowującego się tak, jak ogólnie pojmowane społeczeństwo chce aby się grubi zachowywali) to jest akceptowana? A jeśli tylko wypisze się z tych oczekiwań, to nagle wszyscy drapią się po głowie w niezrozumieniu jak tak w ogóle można…

Tutaj znalazłam ostatnio bardzo ciekawą rozpiskę wszystkich archetypów ‘dobrego grubasa’. Niektóre są może trochę zbyt wymyślne ale moje własne typy to:

  1. Wiecznie na dietach

Jak sama Nazwa wskazuje, aby dopasować się do społecznych oczekiwań, gruba osoba (a zresztą i wiele dosłownie chudych) jest bez przerwy na diecie. Wszystko jedno jakiej – bez względu na skutki uboczne – zawsze taka osoba czegoś w danej chwili NIE je. Węglowodanów albo tłuszczy najczęściej. Ale są też możliwości odstawienia produktów mlecznych albo glutenu. Nieważne – ważne aby próbowała schudnąć. Inaczej nie jest dobrym grubasem…

  1. Sportowiec

Inną strategią jest codziennie katowanie się ćwiczeniami. Godziny na siłowni i basenie – a do tego poranne bieganie i wieczorna joga. Najważniejsze aby ten ruch (bez względu na to jak bardzo znienawidzony) prowadził do spadku wagi. Upragnionego wymodelowanego ciała. Każdy dzień bez sportowych wyczynów jest dniem kompletnie przegranym. Tylko tak grubas może twierdzić, iż robi wszystko co może aby wpisać się w normę BMI. I tylko tak intensywny wysiłek może go uchronić przed krytyką…

  1. Zdrowy styl życia

Oto umiarkowana kombinacja powyższych, która najlepiej mnie samą opisuje. Ani ekstremalne diety ani sportowe wyczyny – ot, codzienne zdrowsze wybory. Bo przecież jeśli nie słodzę napojów, jem dużo warzyw i ruszam się przynajmniej pół godzinny dziennie  to jestem dobrym grubasem i wszyscy zaakceptują, że widocznie szczupłość nie  została mi dana – co prowadzi prosto do następnej opcji…

  1. Genetycznie niepełnosprawna

Ta opcja najlepiej działa ze wszystkimi po wyższymi. Bo bez względu na punkty od pierwszego do trzeciego, jeśli grubas nadal nie chudnie to musi to być oczywiście wina genów! Albo choroba jakaś straszna – tarczyca lub zespół wielotorbielowatych jajników przynajmniej. Ale żem sobie skomplikowaną chorobę znalazła. Tak czy inaczej – usprawiedliwienie i społeczna akceptacja gwarantowane!

  1. Buntowniczka

I tak dotarliśmy do mojego ulubionego typu – oto grubas spełniony: artysta, naukowiec, wybitny pisarz, Matka Polka. Nieważne w jakiej dziedzinie – ważne aby swoim życiem i swoimi osiągnięciami pokazać, że pomimo (sic!) tuszy odnieśliśmy sukces. Może nie jest to największe osiągnięcie, czyli zgubienie nadprogramowych kilogramów, to jednak jest oznaką, że nie jesteśmy tak do końca leniwi albo głupi. Przełamujemy tym samym jedne z największych stereotypów grubasa (ten, że grubi o siebie nie potrafią dbać, przełamują oczywiście typy od pierwszego do trzeciego)!

I na tym dzisiaj zakończę swój sarkastyczny wywód. Jeśli nie jesteś drogi czytelniku żadnym z tych typów – good for you, jak to mówą po angielsku. Każdy z nas na szczęście ma wolny wybór i pełne prawo do bycia leniwym i niezadbanym grubaskiem. W dodatku ma w tym pełne moje poparcie :)

A ja tymczasem wracam do bycia trzecim typem dobrego grubasa – może kiedyś osiągnę typ piąty, kto wie :P

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • perelka.6

    Myślę, że definiowanie ludzi w ten sposób jest bardzo nieodpowiednie albo żenujące. Każdy ma inne upodobania, poza tym LUDZIE NIE MOGĄ BYĆ IDENTYCZNI! Poza tym myślę, że Polacy są nietolerancyjni, bo np. Brytyjczycy w ogóle nie mają problemu z tego powodu ;-) Co mi się bardzo podoba!

    Lubię czytać Twoje wpisy!

    Czekam na więcej!

  • agalcio

    Zgadzam się, że to nieładnie posługiwać się stereotypami a jednak wszyscy do jakiegoś stopnia to robimy. I pewnie dlatego o tym piszę może ktoś zauważy je u siebie :
    Dziękuję za wizytę i komentarz oraz życzę miłego weekendu!

  • aktana

    To nie tak. Ludzie z zewnątrz mają w nosie twoją tuszę, myślą natomiast o swojej, za bardzo się przejmujesz tym, kto coś o Tobie myśli, sądzi, a niech myśli, niech sądzi, to jego problem, nie uważasz?. Pozdrawiam, życzę uśmiechu i pogody ducha, pomagają na wszystko :)

  • agalcio

    Witaj aktana na moim blogu dziękuję za komentarz :)
    Absolutnie się z Tobą zgadzam... Ja osobiście prawie zupełnie przestałam się przejmować co inni o mnie myślą. Co nie oznacza, że nadal sama siebie nie oceniam surowo kiedy nie dorastam do swoich własnych oczekiwań, na które oczywiście społeczne oczekiwania mają duży wpływ. Być może rozwinę tę myśl na blogu któregoś dnia bo wydaje mi się to ważne.
    Pozdrawiam serdecznie

© Gruba Feministka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci