Menu

Gruba Feministka

Sarkastyczny przekaz osobistych opinii

Marzenia

agalcio

Lubię marzyć. Bujać w obłokach. Myśleć o niebieskich migdałach. Jak zwał, tak zwał. Lubię uciekać od rzeczywistości. Dla mnie najlepszą taką ucieczką są wymyślone historie – moje własne lub cudze. Dlatego też uwielbiam czytać, oglądać i grać we wszelkie produkcje, które umiejętnie potrafią wciągnąć mnie w swoją opowieść.

Nie należę do osób szczególnie aktywnych – nie potrzebuję wokół siebie zamieszania, adrenaliny i wartkiej akcji. Moje życie wielu osobom wydawałoby się zapewnie niesamowicie nudne i powolne. Za dużo myślę, za mało działam – czasu niewiele a tyle przecież jeszcze nie przeżyłam, tyle nie widziałam. Czasam nawet ja sama tak się tym martwię... a potem sobie przypominam: taki już mam analityczno-refleksyjny charakter. I nawet kiedy decyduję się na bardziej towarzystkie i aktywne życie, to nadal ulubionym zajęciem pozostanie zatopienie się w kolejnej fantastycznej lekturze...

Dlaczego tak się dzisiaj wywnętrzam? Albowiem mój własny lekko introwertyczny charakter czasami przeszkadza(ł) mi w kompletnej akceptacji. Chociaż wiele moich cech wydawać się by mogło większą przeszkodą do samoakceptacji (wygląd na przykład) to własnie moja osobowość okazuje się tą najtrudniejszą do zaakceptowania!

Wydaje mi się widać, tak jak wielu z nas, że trawa po drugiej stronie płotu jest jakby bardziej zielona, bardziej ładna i no... bardziej żywa. Wydaje mi się, że jeśli nie doświadczę wszystkiego na własnej skórze, to u krańca mojego życia żałować będę tych wszystkich smaków, których nie spróbowałam. Czyż wszyscy mi tak od zawsze nie powtarzają – lepiej żałować, że coś się zrobiło, niż że się nie zrobiło?

A jednak – wydaje mi się, iż jakbyśmy nie wybrali, to zawsze jest szansa, że nie będziemy do końca zadowoleni z własnego życia. Zawsze pozostanie wszak coś, czego nie zdążyliśmy dokonać. Książki, których nie zdążymy przeczytać. Ludzie, których nie poznamy. Filmy, których nie damy rady obejrzeć. Kraje i miasta, których nie zwiedzimy... Jeśli nie zaakceptujemy faktu, że z naszym życiem możemy zrobić to co NAM przynosi największą przyjemność, zawsze będziemy mieć wątpliwości w nasze wybory. Bez względu więc na to, czy wybieramy bardzo aktywne i twórcze życie, czy też bardziej powolne i odtwórcze, cieszmy się wszystkim co przynosi nam radość i zaakceptujmy bezkompromisowo siebie i swój charakter. Szkoda czasu bowiem na zastanawianie się po czyjej stronie trawa jest faktycznie bardziej zielona :)

Niebo

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • tyl33

    widać, ze jesteś pozbawiona kompleksów:)

© Gruba Feministka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci