Menu

Gruba Feministka

Sarkastyczny przekaz osobistych opinii

Pomoc

agalcio

Jedną z moich cech jest chęć radzenia sobie ze wszystkim bez niczyjej pomocy. Nie lubię z związku z tym nikogo o pomoc prosić. Zawsze chcę być niezależna, silna i opanowana. Czasami wydaje mi się, że wolałabym być nic nie czującym robotem! Oczywiście nie jest to możliwe i jak każdy człowiek, ulegam słabościom. Zwykle staram się sobie z nimi sama radzić – bo trwardym trzeba być... ale czasami gdy coś mnie po prostu przerasta, wtedy jednak się łamię i proszę o pomoc.

Na początku tygodnia musiałam pożegnać się ze swoim najlepszym przyjacielem, kotem, który razem ze swoją siostrą przez ponad dwanaście lat dotrzymywał mi towarzystwa. Oba przyleciały ze mną ze Stanów sześć lat temu, mieszkały przez długi czas z moimi rodzicami, gdy ja balowałam w Angli, i w końcu przeprowadziły się do mnie do Kopenhagi niecały rok temu. Niestety kicius zachorował na chłoniaka i coraz gorzej się czuł a ja coraz częściej martwiłam się, że skazuję go na niepotrzebne cierpienia. Postanowiłam w końcu, że trzeba dać kotu spokojnie odejść. Umówiłam się nawet do weterynarza ale w ostatniej chwili nie byłam w stanie wykonać mojego planu. Zupełnie się rozkleiłam – emocjonalna karuzela. Następnego dnia mój kotek nagle upadł na bok i dyszał przez pół minuty najwyraźniej próbując złapać więcej powietrza a ja miałam gigantyczne wyrzuty sumienia, że nie znalazłam w sobie dość sił aby się z nim pożegnac.

Rozsądek nakazał mi znaleźć pomoc – samotne pożegnanie z kochanym zwierzakiem okazało się dla mnie emocjonalną katorgą. Wsparcie psychiczne drugiej osoby pomaga w pogodzeniu się ze stratą – szczególnie jeśli pomocnik sam przeżył podobne zdarzenia. Zadzwoniłam więc do Cioci, która zgodziła się ze mną pojchać do weterynarza. Dzięki jej obecności, udało mi się zebrać dość sił na godne pożegnanie przyjaciela. Jest mi smutno i brakuje mi kiciusia ale jestem też wdzięczna, że miałam towarzystwo, zrozumienie i pomoc, kiedy tak bardzo tego potrzebowałam by przetrwać jeden z najgorszych momentów mojego życia.

Jedna z życiowych lekcji – powinnam mniej krępować się i częściej prosić o pomoc, gdy jej potrzebuję. Wszyscy powinniśmy! Nie ma wstydu w proszeniu o pomoc – zwykle też większość z nas lubi ją ofiarowywać potrzebującym. Udzielanie wsparcia chyba po prostu sprawia, że czujemy się potrzebni. Kiedy czujemy zaś, że sami po prostu nie damy z czymś rady, warto poprosić bratnią duszę o pomoc – choćby o wsparcie moralne. Pomocnik poczuje się wyróżniony prośbą, a nam powinno być łatwiej poradzić sobie z naszymi trudnościami. Chociaż życzę sobie i innym, abyśmy nie musieli prosić o pomoc – proszenie o nią i jej udzielanie uważam za jędną z najważniejszych naszych umiejętności. Mam nadzieję, że uda mi się tę umiejętność jeszcze lepiej w sobie rozwinąć :)

Kicius

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • evusia123

    I ja mam tak samo,i wiem jakie to trudne...
    czytam od poczatku i bede tu regularnie zagladac.....
    lubie blogi osob prawdziwych,
    zapraszam do mnie.

© Gruba Feministka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci